Miałeś w sobie kiedyś tylko jedno życzenie? Niezależne od wydarzeń?
To żałosne, że wszyscy starają się leczyć mój smutek.
Nie wiedzą, że to nie on mnie zabija i popycha do Rzeczy. Ja czuję, tego nigdy nie powiedziałam, że musi wydarzyć się coś skrajnego.
Albo ogromna rozpacz, aby skończyć.....alboo ogromna radość, aby skończyć. Nie ma znaczenia, ktoś myśli, jak można skończyć ze szczęścia.
Można....zapamiętać to jedno uczucie, aby się nie skończyło.
Jak się stanie, to Bóg nie wybaczy, dlatego muszę robić dużo dobrego, aby wybaczył.
Dał mi życie, które jest w moich rękach, a jeśli się nie prosiłam?
Na razie jestem pomiędzy. Jedna moja część, tak myśle że ta może nawet chciałąby żyć, a druga...
Miałeś w sobie drugą, piękną istotę lepszą od Ciebie, której zawsze chciałeś słuchać?
I ona była Twoim przeznaczeniem, do którego podświadomie dążysz.
Nie znam jej imienia, wiem tylko jak wygląda. Czasem sobie ją wizualizuje, że stoi gdzieś obok.
Doskonała. Lepiej, gdy czuje że jest gdzieś za moimi plecami, niż odzywa się się tylko w mojej głowie.
Czuję się wtedy bardziej normalna, niż gdybym była wariatką.
Nikt mi nie wierzy, że ona mieszka w mojej głowie.
Każdy kto o niej słyszał, mówi że przecież to Ty.
Może i tak....ale ja czuję jakbyśmy byli osobnymi istotami.
Ona tylko jak demon, czasem wkrada się i opanowuję moją duszę i ciało.
Wtedy myślę jak ona....chciałabym tak myśleć to moja doskonałą część.
Nikt nie wierzy, że słyszę jej głos w mojej głowie, nie to niejest dźwięk- to jest myśl, jakby telepatia.
Mieszka tam i mówi do mnie, skazuje, zakazuje, czasem pochwala.
Niepokoję się gdy milczy....naprzykład teraz w ogóle jej nie słyszę...
Gdy ona milczy, jestem samotna, ale i spokojna, opanowana i nie chce robić złych rzeczy sobie i innym.
Byłam na psychoterapii....
Nikt nie wie dlaczego, wszyscy myślą że chciałam sobie pomóc.
Pani Karolino, skoro pani tu przyszła to znaczy, że chciała sobie pani pomóc.
Ja tylko robiłam, co Ona mi każe, a ona nie chciała pomocy.
Więc czego chciała, o tym innym razem.
Bałam się trochę....gdy zaczęłam brać tabletki i dostawać fiołka...ona znikła na długo.
Miałam ochotę zrezygnować z tych pigułek....ale znów potem zaczęła się intensywnie pojawiać.
Podpowiadała mi co mam mówić i rysować.....Nawet-chciała zdradzić swoją obecność.
Myślę, że chciała mi zaszkodzić, zawsze powtarzała w mojej głowie.
"No powiedz to, to już kompletnie pomyślą, jesteś pojebana i polecisz do tego szpitala. No mów, mów!"
Jej pragnienie było takie silne....że zastanawiałam się czy nie zaczać kłamać.
Tylko ja wiem, jeszcze jedno....że Ona chce mnie zabić, cały czas mówi że mnie nienawidzi i tłumaczy się, że zabija słabą część.
Nie....teraz myślę, że ona jest destrukcyjnym odłamkiem. Chcę mnie nakłonić...abym pomogła jej zabić siebie.
Nie mam pojęcia, czemu chce się zabić. Dręczy mnie samobójczymi myślami, nawet nie mogę spokojnie patrzeć na okno, czy ulicę.
Bo ciągle mi każe i dręczy, wyzywa. Wtedy zaczynam Ją nienawidzieć i siebie- i faktycznie mam ochotę Ją posłuchać.
Uciszyć ten głos w sobie, ten starszny jęk. Mam dosyć słuchania jaka jestem beznadziejną suką i że wszytskie moje dobre uczynki są podszywane egoizmem, za który trzeba się ukarać.
Ona przypisuje sobie wszystkie zwycięstwa i komplementy , mi zostawia wszystkie porażki i wyzwiska(nie przyjmuje ich).
Wszystko wkladam w te szufladki. Dobra, cicha, słaba, płaczliwa, brzydka i zła, okrutna, silna, piękna.
Jak mogę czuć tak przeciwstawe uczucia...nie wiem
dlatego nikt w to nie wierzy....
uznaje mnie za kłamczuchę
wtedy Ona jeszcze bardziej się ze mnie naśmiewa...
dlatego nikomu nie mówie
Nic
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz